Domowe sieci komputerowe a przyszłość telewizji
Witam po długim okresie nie pisania niczego na tej stronie. Ech – za dużo obowiązków a za krótka doba. W dodatku obserwując polityczne zagrywki związane z telewizją oraz to co jest w niej emitowane odechciewa się mi o niej pisać w ogóle. Przykre jest to, że tak fajna technika jest używana przez „stado osób chcących zawładnąć nad światem” oraz przez ekonomistów, których marzeniem jest obcięcie kosztów produkcji i emisji materiału do zera – po to by cały zysk był tylko dla nich… Niestety takie zachowanie widzę każdego dnia patrząc na materiały jak i ich jakość emitowane w każdej telewizji czy na każdej platformie cyfrowej (z małymi wyjątkami)… Dlatego dzisiaj nie będę pisał bezpośrednio o telewizji, czy aspektach związanych bezpośrednio z jej odbiorem. Dziś opowiem trochę o domowych sieciach komputerowych, ale też nie tak do końca…
Ogólnie sieci komputerowe są opisywane wszędzie. Ilość informacji jakie można znaleźć na ich temat jest po prostu olbrzymia – sam w domu mam cały regał książek na ich temat, a jest to tylko niewielki fragment publikacji, jakie można nabyć. Po co więc pisać o nich po raz kolejny? Powodów jest kilka:
- zazwyczaj ludzie nie wiedzą po co w ogóle w domu sieć komputerowa,
- jeśli wiedzą po co taka sieć jest to uważają, że sieć służy tylko do współdzielenia łącza internetowego oraz że router bezprzewodowy rozwiązuje cały problem,
- jest to dobry pretekst do zaczęcia pisania o czymś innym niż smutna tematyka związana z systemami DVB-T i pokrewnymi.
Zacznijmy więc w skrócie i od początku. Sieć komputerowa została wynaleziona w celu wymiany informacji pomiędzy komputerami. Dla wielu ludzi może być to szokiem, ale okazuje się, że przenoszenie plików pomiędzy komputerami za pomocą dyskietek, płyt CD, DVD czy nawet na pendrive’ach lub przenośnych dyskach twardych czy za pomocą e-mailów nie jest aż tak wygodne jak to się może wydawać na pierwszy rzut oka.
Dodatkowo w dniu dzisiejszym nikt praktycznie nie wyobraża sobie komputera pozbawionego dostępu do Internetu. No chyba, że komputer ten zajmuje się tylko np. fakturowaniem czy innymi rzeczami związanymi z poważnymi finansami. Internet dostępny jest praktycznie dla każdego – pozostaje tylko kwestia medium służącego do jego odbioru oraz zasobności portfela abonenta, ale to już inna sprawa.
Co by nie pisać, to w naszym kraju królują łącza typu aDSL. Z uwagi, że standardowo są do nich dodawane modemy z portem USB, to często i gęsto, nawet jeśli w domu znajduje się kilka komputerów, to dostęp do Internetu jest możliwy tylko na jednym komputerze w danej chwili. Problematyka dzielenia łącza internetowego okazuje się, że ogólnie kojarzona jest z czymś kosztownym czy trudnym. Z drugiej strony polityka naszego narodowego operatora powoduje, że wciska się nieświadomym ludziom urządzenia typu livebox, które wg mnie trudno nazwać routerami. Z kolejnej strony nawet najbardziej wspaniałe wynalazki, które można nabyć lub nawet dostać przy zakupie neostrady (czyli modem aDSL z wyjściem RJ-45) są brzydko pisząc uwalone chorym oprogramowaniem oraz instrukcją obsługi, która za pomocą łatwego kreatora na płachcie formatu prawie A1 czy zbliżonego tłumaczy konfigurację urządzenia… Niby nic takiego, ale sposób konfiguracji tego sprzętu da się skrócić do mniej niż jednej kartki formatu A4 zapisanej jednostronnie…
Kolejną rzeczą jaką się powszechnie uważa to to, że najlepsza jest zawsze sieć bezprzewodowa. Niby jest w tym trochę racji – w końcu głównie sprzedaje się teraz komputery przenośne – a te jak wiadomo nie lubią być przywiązane kablami do jednego miejsca…
Po tym może przydługawym wstępie przejdźmy do poważniejszych rzeczy, czyli propozycji sieci komputerowej do domu.
Idea rozwiązania jest bardzo prosta. Sieci komputerowe mają topologię taką samą jak zdecydowana większość obecnie wykonywanych instalacji służących do odbioru telewizji – czyli topologię gwiazdy. Tak więc wykonując instalację telewizyjną można przy okazji ułożyć skrętkę a najlepiej dwie – koszt niby większy, ale szybko może się okazać, że inwestycja szybko się zwróci. Uzupełnieniem dostępu przewodowego jest klasyczny dostęp za pomocą Wi-Fi.
Pozostaje pytanie – co w tym takiego innowacyjnego i po co wyprowadzać połączenia kablowego dostępu do sieci w pobliżu zestawów służących do odbioru telewizji. Coraz więcej urządzeń będzie posiadało możliwość podłączenia do sieci komputerowej. Takimi urządzeniami mogą być zarówno odbiorniki cyfrowej telewizji (naziemnej, kablowej czy też satelitarnej) jak też różnej maści odtwarzacze sieciowe (czyli urządzenia, które umożliwiają odgrywanie plików zapisanych na komputerze. Idea urządzenia jest prosta – szkoda nagrywać wszystko na płyty DVD tylko po to by obejrzeć film na telewizorze, czy posłuchać muzyki na sprzęcie audio.).
Dlaczego takich urządzeń nie powinno się moim zdaniem podłączać po Wi-Fi? To proste – w wifi najzwyczajniej użytkownik nie panuje nad maksymalnym transferem jaki można wyciągnąć w danym momencie: co to za przyjemność oglądania filmu jeśli co chwila jest on zatrzymywany, bo poziom zakłóceń jest tak duży, że konieczna jest redukcja przepustowości łącza (lub analogicznie nie da się zapisać danych na dysku sieciowym bez utraty choćby części materiału). W przypadku połączeń kablowych problemu takiego nie ma (no chyba, że występują jakieś patologiczne sytuacje – ale to skrajność). Po prostu – podłącza się urządzenie do sieci i zapomina się o problemach (takich jakby choćby bezpieczeństwo czy przepustowości sieci).
Kolejną rzeczą jakiej warto się przyjrzeć w kontekście domowych sieci komputerowych jest serwer służący do udostępniania plików. Sama nazwa serwer brzmi wyjątkowo groźnie i nie kojarzy się z niczym co można zobaczyć na obrazku poniżej:

Jest to typowy serwer, służący do udostępniania plików. Jest on niedużo większy od dysku twardego 3,5” i kosztuje kilkaset złotych – czyli nie aż taki majątek. Idea używania dysku sieciowego w domu jest prosta. Każdy komputer czy też inne urządzenie sieciowe może uzyskać dostęp do udziałów gromadzonych na serwerze (oczywiście o ile posiada odpowiednie uprawnienia użytkownik). Co to daje w praktyce? Wystarczy zakupić jeden konkretny dysk twardy na którym będą trzymane domowe zasoby danych zamiast kilku, o mniejszej pojemności. Nie trzeba także montować w sprzęcie umieszczonym pod telewizorem dysków twardych, co przekłada się na ciszę. Serwer taki może sam ściągać pliki: nie trzeba mieć włączonego komputera, który będzie pośredniczył w procesie pobierania. I najważniejsze – istnieje możliwość dostępu do plików z każdego miejsca na świecie.
Na koniec mała wizja przyszłości – wszyscy w kraju kłócą się o telewizję naziemną oraz o platformy telewizji cyfrowej. Tak czy siak przyszłość telewizji i tak należy do IPTV – dostęp do Internetu przy odpowiednio szybkich łączach oznacza możliwość odbioru telewizji na żywo. Po co więc inwestować w superdrogie technologie, skoro rozwijając szkielet dostępu do Internetu można uzyskać taką samą czy nawet większą funkcjonalność.
Przykładowo – abonent po opłaceniu abonamentu może pobierać filmy czy seriale przez Internet. Subskrypcja poszczególnych pozycji jest możliwa także poprzez kanały RSS. Ustawia się na serwerze subskrypcję wybranych kanałów i można zapomnieć o wszystkich o wszystkim – łącznie z godziną emisji ulubionego serialu. Po prostu – jeśli nowy odcinek się pojawi – serwer sam go ściągnie a widz będzie mógł go obejrzeć w wybranej przez siebie chwili. Nawet jeśli będzie poza domem – po prostu połączy się z domowym serwerem i ściągnie z niego to co go interesuje.
Najlepsze w takim modelu jest to, że tak właściwie wszystkie audycje da się sprowadzić do podziału audycji na pozycje VOD oraz seriale. Przykładowo wiadomości czy prognozę pogody można także uznać za serial – co dziennie jest emitowany nowy odcinek… Taki sposób dystrybucji poszczególnego materiału ma jeszcze jedną zaletę – ciężko powiedzieć, że w danej chwili w telewizji nic nie ma – po prostu za każdym razem widz jest w stanie sobie wybrać np. film, który go interesuje. Koszt obejrzenia takiego filmu może być np. uzależniony od obecności reklam emitowanych w trakcie jego emisji. Tak więc zarówno reklamodawcy są zadowoleni jak i widz.
Nawet w naszym kraju powoli robione są przymiarki do takiego systemu dystrybucji materiału. Przykładem mogą być np. zarówno IPLA jak i np. VOD Onet. Potencjał jest olbrzymi. Urządzeń służących do odbioru IPTV jest także multum i nie są one aż tak drogie.
Tak więc konkludując – może warto przestać się kłócić się o kształt DVB-T. Jeden multipleks w mpeg-4, a cała reszta pasma powinna zostać przeznaczona na powszechny dostęp do Internetu. Do tego odpowiednia infrastruktura i każdy będzie sam mógł zadecydować co chce oglądać i w jakiej postaci… Tak więc panowie dysydenci – o co w ogóle się kłócić…
Podoba się wam taka idea?
