Nowa wersja strony

Posted:

Witajcie,

sporo się nie odzywałem, nie mniej obraz mojej pracy na co dzień pewnie oglądacie używając moich aplikacji i widząc częstość ich aktualizacji. Postanowiłem trochę odświeżyć layout strony i dodać coś dla zagranicznych i rodzimych gości – mówię tutaj o polskiej i angielskiej wersji językowej strony.

Na pierwszy ogień poszło polskie tłumaczenie do SatFindera – sporo jeszcze pracy mnie przy tym czeka, oraz trochę informacji o DVB-T Finderze – tym razem angielskie tłumaczenie czeka ;) Mam nadzieję, że usprawnienia się wam spodobają ;)

Antenna Pointer

Posted:

Witam,

dziś mam dla Was nową aplikację, do napisania której skłonił mnie mail pana Adama Dąbrowskiego.

Chodzi generalnie o aplikację, która ułatwiła by życie monterom sektorowych anten. Monterzy tego typu anten zazwyczaj dostają informację o tym w jakim azymucie mają ustawić antenę. Problem polega na tym, że maszcie antenowym, z uwagi na obecność silnych pól el-mag kompasy nie działają zazwyczaj poprawnie, a nawet jeśli działają OK, to trzeba pamiętać o poprawkach do wskazań dla danej lokalizacji. Monterzy zazwyczaj posiłkują się mapami Google z naniesionymi odpowiednimi azymutami. Czyli do pracy muszą przygotować się wcześniej. Dzięki Antenna Pointer mogą na miejscu instalacji wprowadzić azymut, a na mapie pojawi się krecha, która ułatwi znalezienie charakterystycznych obiektów w okolicy a tym samym ułatwienie ustawienie anten. Proste nie?

 

Aplikację można ściągnąć z https://play.google.com/store/apps/details?id=com.esys.antennapointer

DVB-T finder

Posted:

Witam,

piszę by się pochwalić moim najnowszym programem na Androida, który w sumie jest kontynuacją projektu DVB-Mobile – czyli DVB-T finder: natywna aplikacja na Androida, która korzystając z pomocy GPS’a lub geokodera wyszukuje nadajniki telewizji naziemnej w odległości do 100km od znalezionej lokalizacji. Wszystkich chętnych zapraszam do testów. Aplikację można pobrać z https://market.android.com/details?id=com.esys.polishdvbt

SatFinder na Androida

Posted:

Witam, po długiej przerwie od wpisów. Czasu trochę mało by wszystko pogodzić, ale staram się. Dzisiejszy wpis jest powiązany poniekąd z projektem dvb-mobile.pl, dzięki któremu zdobyłem trochę doświadczeń. Dzięki wszystkim tym, którzy twierdzili, że w/w strona powinna być dostosowana przede wszystkim na komputery a w drugiej kolejności na urządzenia mobilne doszedłem do wniosku, że aby sobie oszczędzić nerwów wszystkie następne aplikacje będę tworzył na Android’a. A dwa, jak dla mnie za wolno to działało… Na pierwszy ogień poszedł do przerobienia SatAimer, który teraz nazywa się SatFinder i ma nieco rozszerzoną funkcjonalność.

Pisząc krótko: ustalanie pozycji jest tylko po GPSie – wszystkie smartphony mają go. W ramach gadżetu umieściłem lokalizację po GPSie. W odróżnieniu od SatAimera baza satelit została uzupełniona o wszystkie pozycje na orbicie, ale na liście pokazywane są tylko te, których kąt elewacji jest większy niż jeden stopień. Umieściłem także prosty kompas, który  w założeniu ma wskazać zgrubny kierunek, satelity. Kiedyś może dorobię do niego poprawki, tak by pokazywał prawdziwą północ ;) .

Mapa jest podobna jak w SatAimerze – czyli czerwona krecha na mapie od lokalizacji do rzutu satelity na równik…

Komunikaty są po angielsku – ale jest tego tak mało, że nie powinno przeszkadzać. Kiedyś może dorobię inne języki. Czekam na wszystkie uwagi i sugestie.

Aplikację można ściągnąć z Android Marketu

wyszukiwarka najbliższych nadajników dvb-t

Posted:

Witam wszystkich – dawno się nie odzywałem… Niestety niewielka ilość wolnego czasu sprawia, że ciężko coś fajnego napisać. Ale też nie do końca . Jakiś czas temu zacząłem myśleć o stronie internetowej,  która na podstawie automatycznie pobieranych danych odnośnie geolokalizacji potrafiłaby znaleźć najbliższe nadajniki DVB-T. I tym sposobem powstała strona www.dvb-mobile.pl . Co tu dużo pisać – strona korzystając ze zdobyczy HTML5 ustala geolokalizację komputera czy telefonu i na tej podstawie wskazuje najbliższe nadajniki DVB-T oraz oblicza koordynaty na najpopularniejesze satelity. Pomyślicie sobie pewnie, że geolokalizacja na podstawie numerów IP nie jest dokładna. Fakt – też o tym wiem – dlatego tak wszystko sprytnie zrobiłem, że w momencie gdy obecny jest moduł GPS w systemie (i jest on włączony) to geolokalizacja będzie odbywała się na podstawie koordynatów GPS. Praktycznie wszystkie nowożytne telefony komórkowe posiadają moduły GPS – tak więc dlaczego by ich nie wykorzystać. Całość testowałem na Androidzie i systemowej przeglądarce internetowej – u mnie działało wszystko OK, nie mniej nie wykluczam jakiś tam błędów w działaniu strony.

Wyszukiwarki DVB-T i DVB-S/S2 to na razie początkowa funkcjonalność strony. Jeśli upewnię się, że wszystko zawsze jest wyświetlane OK (i poprawię kilka rzeczy, które mnie drażnią) postaram się rozbudować ją o inne ciekawe rzeczy. Jakie? Niech to na razie będzie tajemnicą…

Jak założyć wtyk F na kabel?

Posted:

Proste i banalne, a ile z tym problemów i nieporozumień. Patrząc na statystyki mojej strony dochodzę do wniosku, że spora część osób wchodzi na nią by dowiedzieć się jak to zrobić. Tak więc w ramach koncertu życzeń oraz by przeprowadzić mały eksperyment naukowy i przy okazji zrobić coś dobrego dla świata dziś odpowiem właśnie na pytanie stawiane w tytule.

Jest wiele typów złączy F: wśród nich są złącza zaciskane i zakręcane. Z uwagi, że te do założenia tych drugich nie potrzeba jakiś wymyślnych narzędzi opiszę jak je się zakłada.

Pierwsza i najważniejsza sprawa: złącza występują w różnych rozmiarach – zupełnie tak samo jak kable. Dlatego, należy zawsze dobierać złączki pod konkretne kable. Dzięki temu unika się zabaw w luźne złącza, które spadają z kabli czy też zabawy w katowanie kabli tak by zmieściły się na złącze. Jak ja dobieram wymiary wtyków?. Ha – ja tego nie robię – nie używam takich złączy. Nie mniej niezłą metodą jest spróbowanie zakręcenie złącza na nieobrobionym kablu. Jeśli wchodzi na niego bez zbędnego wysiłku oraz nie spada z niego, to znaczy, że rozmiar jest dobry.

Przygotowanie kabla pod montaż złącza.

W tym miejscu mógłbym walnąć standardową instrukcję montażu wtyczki, czego nie zrobię z prostej przyczyny. Na różnych kablach, czasami lepiej jest stosować różne patenty. Metoda, powszechnie opisywana moim zdaniem nieźle się sprawdza na dobrych jakościowo kablach. Z racji, że zazwyczaj ludzie robią wszystko po kosztach – co mi się nie podoba – to tak samo kupują tańsze kable i tu bywają niespodzianki.

Więc do dzieła. Zdejmujemy na początku kawałek osłony zewnętrznej kabla. Ja zawszę zdejmuję jej więcej niż trzeba – nie lubię pracować na ogryzkach kabli – nie mniej nic nie stałoby na przeszkodzie by mniej usunąć powłoki zewnętrznej kabla. Generalnie do tego celu stworzono strip pery. Nie mniej ludzie, którzy montują Fki zakręcane pewnie nie chcą słyszeć o inwestycjach w narzędzia, więc domowym sposobem najlepiej do tego celu sprawdza się nóż do tapet. W zależności od typu kabla czynność tą robi się mniej lub bardziej przyjemnie. Przyjemnie się robi, gdy powłoki kabla są miękkie – wtedy nie trzeba nawet docinać jej do końca, gdyż sama fajnie pęka przy wyginaniu kabla.

Ta była złośliwa. Nóź też – okazał się lekko tępy. Chwila nieuwagi i takie rzeczy się robią.

Należy na nie uważać. Bo nie dość, że już widać, że oplot jest lichy, to jeszcze go sami uszkadzamy. Zabawę wskazane by było by zacząć od początku…

I teraz ważny moment. Odchylamy oplot kabla. Tu aby zademonstrować lichość tego kabla tak samo zrobiłem z folią. Jak widać nie jest ona w ogóle klejona do dielektryka. A ten co gorsza jest z twardego tworzywa.

I tu generalnie oplot należy wywinąć na płaszcz kabla, dielektryk z folią przyciąć tak, aby wystawało go dosłownie 2-3 mm od linii wywinięcia oplotu. Może być też więcej – nie należy się tym zbytnio przejmować. Nie należy kombinować z folią, w sensie jej wywijać itp. Ja dodatkowo, jeśli np. oplot jest lichy to rozdzielam go na 3 części, skręcam razem i dopiero wywijam – jakoś lepiej to na mój gust wygląda. Widać to na fotce poniżej

Dalej jest już prosto – należy złapać za „warkocze oplotu” i nałożyć wtyk i zacząć go wkręcać. Z uwagi, że oplotu jest za dużo zostawione, to można np. po dokręceniu wtyczki do połowy odciąć jego zbędny nadmiar. Tak samo odcinamy nadmiar żyły środkowej zostawiając jej tyle by wystawała poza krawędź wtyczki na jakieś 2mm.

Ostatecznie mamy coś takiego.

I tu uwaga. Na zdjęciu widać coś na co należy uważać. Nie precyzyjnie obcięta folia dostała się tam gdzie najmniej jej potrzeba. Co gorsza jest niebezpiecznie blisko żyły środkowej – takie tematy czasami lubią robić zwarcia – dlatego po założeniu każdej wtyczki należy dokładnie się przyjrzeć efektowi końcowemu.

To nie koniec uwag – w zasadzie to ich początek. W dobrych kablach nie opłaca się ucinać dużo płaszcza zewnętrznego – nadmiar oplotu paskudnie się usuwa i ogólnie szkoda marnować dobry materiał. Gęsty oplot sprawia, że czasami naprawdę ciężko się wkręca wtyczkę – w takim przypadku pomocne bywają takie narzędzia jak kombinerki czy np. wkręcony dzielnik sygnału w zakręconą wtyczkę – ramię siły jest nie do przecenienia. Opuszki palców też. Osobiście zawsze takie zabawy palce moje dotkliwie przeżywają – szczególnie jak kable są niezłe. Dlatego złącz zakręcanych należy traktować jako ostateczność. Poza tym takie złącza to typowe miejsca występowania awarii w instalacji. Tak więc dla własnego spokoju czasami fajniej jest zainwestować w nieco lepsze złącza zaciskane.

Mam nadzieję, że komuś się to przyda do czegoś. Jak by coś nie było jasne – piszcie śmiało…

Funkcjonalność analizatorów telewizji satelitarnej

Posted:

Polityka producentów sprzętu pomiarowego tworzonego na potrzeby telewizji jest momentami dla mnie co najmniej dziwna. Z jednej strony starają się oni napchać jak najwięcej gadżetów do środka sprzętu – wiadomo: taki powinien się lepiej sprzedać. Z drugiej strony starają się jak najmniej inwestować w sprzęt – znowu wiadomo – im tańszy w produkcji sprzęt, tym więcej producent zarabia na nim.

I tym mniej się to nam podoba, gdyż ktoś winduje ceny sprzętu pomiarowego bardzo wysoko, a przynajmniej nie proporcjonalnie do możliwości sprzętu – szczególnie jeśli chodzi o segment tańszego sprzętu. Dlatego właśnie tanie mierniki mają monochromatyczne wyświetlacze. Bo po co komu wysokokontrastowy wyświetlacz 320×240, skoro w jego miejsce można włożyć monochromatyczny 128×64. I takich po co można mnożyć w nieskończoność…

Jednym z takich „po co” jest bez wątpienia moduł GPS. I szczerze mówiąc, pewnie też bym uważał go za zbędny gdyby nie fakt, że ostatnio chcąc trochę poduczyć się programowania pod bluetooth wziąłem do ręki naprawiony przeze mnie moduł GPS pod bluetooth. I muszę przyznać, że oprócz tego, że nie dość, że zabawa jest przednia, to jeszcze w życiu tylu rzeczy o GPS się nie nauczyłem w tak przyjemny sposób.

I właśnie – szukając zastosowań dla softu, który od podstaw sam napisałem pomyślałem sobie, że wrzucę funkcję wyświetlania namiarów na poszczególne satelity. I znowu jak zwykle wszystko okazało się bardziej zabawne niż w rzeczywistości się wydaje… Okazuje się bowiem, że nawet w książkach są błędy we wzorach, a ludzie, którzy na swoich stronach podają gotowe formuły, chyba w ogóle nie korzystają z nich. Bo w sumie po co – są już przecież kalkulatory kątów Az/El. Fakt – i różne kalkulatory podają różne kąty…

Panel z danymi z GPS

I panel z danymi Az/El obliczonymi na podstawie danych z GPS

Całość wygląda jak widać i działa poprawnie. Jak będę miał więcej czasu to być może dopiszę moduł, który na podstawie danych GPS i nie tylko, ocenia, które maszty nadajników naziemnych są w zasięgu widoczności radiowej oraz wyświetla na co warto ustawić antenę. Myślę jeszcze o stworzeniu automatycznego sterowania, które na podstawie wyliczonych danych od razu ustawi antenę poprawnie. Pomysł na realizację pomysłu w głowie już mam – mam nadzieję, że starczy czasu na jego realizację i realizację innych powiązanych projektów…

___________
UPDATE:

Jak zwykle, jak coś jest tak fascynującego i porywającego, to trudno się powstrzymać przed siedzeniem po nocach i kończeniu projektu. Tak więc trochę poprawiłem program. Teraz pokazuje nadajniki będące w zadanym promieniu od lokalizacji z GPS. Chciałem zrobić tak, aby automatycznie wyszukiwało nadajniki będące w teoretycznym zasięgu radiowym, nie mniej brakowało mi w bazie danych odnośnie wysokości masztów nadawczych, a samemu nie chciało mi się wklepywać informacji o 700 nadajnikach. Teraz wygląda to tak:

Interface jeszcze kuleje, nie mniej widać o co chodzi w funkcjonalności. Korci mnie, by zacząć się bawić z żyrokompasami i automatycznym ustawianiem anteny na zadaną lokalizację…

Jakość telewizji

Posted:

Często i gęsto jakość telewizji cyfrowej jest porównywana do jakości, jaką oferuje DVD. Czy takie porównanie jest słuszne, czy może bardziej cyfrowa telewizja, którą znamy z naszych platform telewizyjnych bardziej przypomina jakość jaką oferował VHS? Przyjrzymy się temu bliżej.

Jak zwykle najlepiej wszystko prezentują liczby. Dlatego spróbujemy sobie dzisiaj coś policzyć i jakoś to wszystko odnieść do rzeczywistości.

Płyta DVD jednowarstwowa to (około) 4 GB  danych. Takie płyty używa się powszechnie do nagrywania na nie danych. Jednak jeśli chodzi o filmy na płytach DVD to królują płyty dwuwarstwowe, które mają pojemność dwa razy większą niż płyty jednowarstwowe. Tak więc  w świecie dobrych produkcji na DVD około 8 GB jest zużywane do nagrania jednego filmu. Fakt, część z pojemności jest zużywane na jakieś statutowe gadżety, takie jak choćby zwiastuny czy dodatkowe sceny, nie mniej zakładam, że ilość danych zużywanych na nie jest znikoma.

Standardowy transponder używany przez nasze ukochane platformy telewizji cyfrowej, które często są na bakier z jakością emitowanego materiału, ma pojemność 38 Mbit/s. Filmy na DVD także miewają różną jakość. Zdarzają się zarówno buble jakościowe jak i prawie perełki jakościowe. Co prawda bitrate nie jest najlepszym wskaźnikiem jakości obrazu – lepsze enkodery potrafią zakodować obraz przy użyciu niższego bitrate’u, nie mniej zasadą jest to, że fajne produkcje mają bitrate w okolicach 4-5 Mbit/s z podwyższeniem do 7 – 8Mbit/s dla scen dynamicznych. Naprawdę niezłe produkcje mają średni bitrate w okolicach 6Mbit/s. Czyli teraz szybko kalkulujmy na zimno: Zakładając średni bitrate 4-5 Mbit/s możemy na transponderze przesłać maksymalnie 7-9 kanałów. Zakładając jakość 6Mbit/s mamy całe 6 kanałów.

By nie było, że czepiam się tylko platformom telewizyjnym popatrzymy na przykłady rodem z telewizji państwowych. Popatrzmy na naszych zachodnich sąsiadów:  Astra 19.2E tp.77 – mamy transmitowane całe 6 kanałów z czego jeden to kanał z bajkami. Astra 19.2E tp.11 – tu mamy 45Mbit/s zużyte na 3 kanały HD – czyli średnio wychodzi około 15Mbit/s na jeden kanał… Podobnie postępują Brytyjczycy i pewnie pół świata. Ale świat światem, nas bardziej ciekawi jak wygląda jakość naszej rodzimej telewizji. Tak więc dosyły z Eutelsata W3A paczki kanałów TVP mają średnio po 5,5 Mbit/s, co zwarzywszy na fakt, że jeden z kanałów prezentuje średnio dynamiczne sceny jest moim zdaniem wynikiem dobrym. Nieco ciekawiej wygląda cyrk na Astrze 19.2E. Na transponderze 59 transmitowanych jest 10 kanałów, z czego jeden to kanał HD, a kolejny nadawany jest tylko parę godzin na dobę… Tak więc średnio na kanał przypada całe 4 Mbit/s. Liczmy dalej – Załóżmy, że kanał HD ma bitrate w okolicach 10Mbit/s – wtedy reszta kanałów ma bitrate średnio 3,25 Mbit/s. Nawet jeśli założy się, że kanały najważniejsze mają bitrate w okolicach 6 Mbit/s to widać, że reszta kanałów ma jeszcze gorszy bitrate.

Wniosków z tego wszystkiego można wyciągnąć bardzo wiele. Pierwszy to taki, że nie ma się co dziwić stacjom komercyjnym oraz platformom, że upychają na transponderach ile tylko wlezie kanałów. Fajnie, że TVP ma wynajętą pojemność na W3A – dzięki temu dosyły kanałów TVP mają odpowiednią jakość. Złe natomiast jest to, że ewidentnie moim zdaniem widać, że ktoś nie do końca miał pomysł na zagospodarowanie dzierżawionych pojemności. Nie do końca słuszne jest moim zdaniem to, że na Astrze dublowane są przekazy z W3A. Pojemność tą można by spokojnie przeznaczyć na poprawę jakości kanału HD oraz kanałów tematycznych. Już nie mówiąc o tym, że drugi transponder na Astrze by się przydał…

Czy stare technologie są tańsze?

Posted:

Jakiś czas temu pisałem o fajnych rozwiązaniach dla hoteli i innych obiektów pod wynajem. Pisałem tam o fajnych rozwiązaniach, które niekoniecznie są najtańsze. Pretekstem do napisania dzisiejszego wpisu była oferta, którą umieszczono na SatSklepie, czyli w skrócie: FRACARRO SIG9506 FTA 6 x DVB-S –> PAL oraz FRACARRO SIG9708CI 8 x DVB-S –> PAL w cenach odpowiednio 5460zł oraz 10221zł brutto. Teza moja jest następująca: Nie licząc kosztu zakupu telewizorów, taniej i prościej jest wdrożyć rozwiązanie w pełni cyfrowe, niż ciągle stosować przestarzałe metody transkodowania cyfrowego materiału na postać analogową.

No właśnie. Na pierwszy rzut oka wdrożenie starszej i bardziej rozpowszechnionej technologii powinno być tańsze. Wiadomo – sprzętu takiego się sprzedaje się więcej, producenci zdążyli się już na nim odkuć finansowo, opłaty licencyjne są tańsze, towar zalega na półkach więc marże są niższe. Czy aby tak jest na pewno? Postaram się przeanalizować jak mają się ceny analogowych i cyfrowych stacji czołowych. Całość przeanalizowana zostanie dla fikcyjnego przypadku – czyli dystrybucja sygnału pochodzącego z TNK na większą ilość gniazd końcowych. Dlaczego przypadek jest fikcyjny? Spółka Cyfrowy Dom pięknie mnie olała i przez chyba dwa miesiące nie przesłała mi swojego oficjalnego stanowiska co do warunków, na jakich można korzystać z ich sygnału dla rozwiązań biznesowych. Z racji, że nie popieram piractwa telewizyjnego uznaję, że takie rozwiązanie legalne nie jest. Nie mniej z racji, że oferta TNK podoba mi się bardzo i jest wdzięczna do takich symulacji zaprezentuję wycenę na niej…

Projektowanie analogowych sieci kablowych było proste w czasach gdy oczekiwano sygnału trzech programów telewizyjnych. Czasy te dawno minęły i obecnie oczekuje się by w każdej sieci było co najmniej kilkanaście programów telewizyjnych (oczywiście ze wskazaniem na większą ilość). Im więcej kanałów telewizyjnych jest zajętych tym większe problemy występują np. ze wzmocnieniem sygnału, gdyż zajęte jest większe pasmo częstotliwości. Co prawda przy projektowaniu małych sieci, nie ma to aż takiego znaczenia i najprawdopodobniej nikt się nie spotka z ograniczeniami jakie stawia pasmo zajmowanego sygnału, nie mniej warto wiedzieć, że takie ograniczenia istnieją. Dlatego z punktu widzenia zajętego pasma lepiej jest wdrożyć telewizję cyfrową – zajmowane pasmo przy tej samej ilości kanałów jest kilka razy mniejsze…

Ale wróćmy do sedna, czyli do wyliczeń. Na początek założenia: Transmitujemy wszystkie kanały płatne z TNK, ofertę dobijamy kanałami FTA z HotBirda. W ten sposób otrzymujemy około 30 kanałów nadawanych w języku polskim, na których i tak w sumie i tak nic nie ma, nie mniej oferta wygląda „bogato” i sprawia wrażenie, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Na początek szybka wycena sprzętu analogowego. W omawianej ofercie doliczyłem się 16 kodowanych programów, czyli potrzebujemy ze dwie stacje czołowe 8 x QPSK CI => PAL, z 16 modułów CI Conax i ze dwie stacje czołowe 6x QPSK FTA => PAL. Z moich obliczeń wynika, że całość powinna kosztować około 34 000 zł brutto, nie licząc instalacji satelitarnej i sumowania sygnału…

Teraz rozwiązanie cyfrowe. Zakładamy, że stosujemy stacje czołowe Grundiga serii standardowej. Z racji, że porównanie to ma pokazywać jak spektakularnie tańsza jest nowa technologia to w porównaniu zostanie ujęta tańsza wersja stacji – na 8 modułów. U Grundiga moduły są podwójne, czyli tak czy siak umożliwia to transmisję szesnastu transponderów w sieci – czyli całkiem sporo… Użyte moduły to Transkodery QPSK => QAM z opcją dekodowania streamu. Z moich wyliczeń wynika, że potrzebne są 4 takie moduły oraz trzy profesjonalne moduły CAM umożliwiające jednoczesne dekodowanie do 8 kanałów. Całość szybko licząc wynosi 22 000 zł brutto.

Widać więc, że wdrożenie techniki cyfrowej pozwala zaoszczędzić około 50% kosztów stacji czołowej. Zaprezentowane wyliczenia są jedynie szacunkowe. Widać jednak to, że zyskuje się i to sporo – zarówno na jakości jak i na zmniejszeniu budżetu przeznaczonego na stację czołową. Jeszcze większe zyski można osiągnąć porównując koszty transmisji kanałów FTA. Moduły transkodujące dwa transpondery QPSK => QAM kosztują w przeliczeniu na transponder 1700zł brutto. Za tą cenę można zakupić jeden porządny moduł stereo QPSK => PAL. Tak więc średnio rozwiązanie analogowe w takim przypadku jest 8x droższe niż cyfrowe. Czy więc należy się bać cyfryzacji? Zdecydowanie nie (bo dzięki niej więcej zostaje w kieszeni).

Tester przewodów

Posted:

Mówiąc o aparaturze pomiarowej używanej podczas wykonywania instalacji  niejako automatycznie myśli się o wszelakiej maści mierniki poziomu sygnału czy jego analizatory. Zazwyczaj nie pamięta się o fajnych małych gadżetach, które uprzyjemniają zasadniczo wykonywaną pracę oraz powodują, że popełnia się mniej błędów przy niej.

Jednym z takich przyrządów, który jest strasznie użytecznym gadżetem jest tester przewodów. Już tłumaczę o co chodzi. Projektując instalacje układa się setki metrów kabli. Na niektórych odcinkach kable są układane w ilości większej niż jeden. Taka sytuacja występuje na przykład w instalacjach multiswitchowych, na odcinku od anten do multiswitcha. Zazwyczaj na takim odcinku występuje pięć lub dziewięć kabli. Kable te zazwyczaj układa się za jednym razem. Najpierw jeden kabel układa się testowo, tak aby było wiadomo jakiej długości mają być pozostałe, a następnie na wzór i podobieństwo tnie się pozostałe odcinki kabli. Wszystko jest zawsze fajnie, ale należy za każdym razem pamiętać o tym, żeby opisywać poszczególne końcówki kabli (po obu stronach) bo w przeciwnym razie, jeśli nie posiada się fajnego analizatora sygnału nie najszybsze jest dojście do tego, który kabel odpowiada za którą polaryzację. A czy można inaczej? Pewnie, że można. Istnieje cały szereg różnych metod identyfikacji kabli. Najprostszą z nich przedstawię.

Pierwszy lepszy kabel RG-6, którego specyfikacja wpadła mi w rękę cechował się rezystancją mniejszą niż 20Ω/km. Jest to bardzo mała wielkość. Szczególnie jeśli weźmie pod uwagę się to, że zazwyczaj odcinki kabli mają znacznie mniej niż 100m. Czyli w rzeczywistości rezystancja poszczególnych odcinków kabla jest rzędu omów. Fakt ten można wykorzystać przy identyfikacji kabli. Wystarczy wykonać wtyczki F, w których umieszczone są rezystory o oporze będącym wielokrotnością 1kΩ. W takim przypadku mierząc rezystancję poszczególnych kabli można przyjąć, że wartość całkowitego oporu zaokrąglonych do pełnych kiloomów to numer kabla. Brzmi to może trochę ciężko, ale po pierwszym pomiarze wszystko staje się proste.

Metoda ta pomimo tego, że jest bardzo prosta i daje niezłe wyniki jest jeden problem. Ciężko lutuje się rezystory do wtyczek F. Właściwie to najprościej jest je wykonać za pomocą wtyku F do wlutowywania.

Ale po co wykonywać samemu ciężką robotę skoro już ktoś ją zrobił. Na rynku dostępne są w nie aż tak wysokiej cenie testery okablowania JDSU CX200.

JDSU CX 200

Tester przewodów JDSU CX 200

Pomiar jest prosty. Na końcu kabla wpinamy Fkę w odpowiednim kolorze. Podłączenie testera do kabla z Fką testową skutkuje zapaleniem się konkretnej diody sygnalizującej. Dodatkowo tester jest w stanie określić czy badany przewód jest na przerwie czy zwarciu. Ograniczeniem urządzenia jest to, że nie może on być stosowany do identyfikacji kabli, w które są wpięte wzmacniacze sygnału, transformatory, dzielniki sygnału bez przejścia stałoprądowego.

Nie mniej są czasami sytuacje, gdy niewygodnie jest używać takiego testera. Sytuacja taka występuje w momencie gdy kabel nie jest zakończony jakąkolwiek wtyczką z jednej strony, np. załóżmy, że zakładamy najpierw gniazdo końcowe a następnie nadmiar kabla zwijamy na motek. Tanie gniazda abonenckie są wredne i powinny moim zdaniem być wycofane z rynku na rzecz gniazd zbudowanych na Fkach zarówno po stronie wejścia jak i wyjścia z gniazda. Wredność ta polega na tym, że zdarzają się przypadki przywarć gniazd abonenckich. Wredne uszkodzenie, gdyż niewygodnie się te gniazda montuje jak i demontuje. Dlatego prewencyjnie, w przypadku gniazd TV/SAT można wpiąć w tor SAT rezystor zakończeniowy 75Ω i na końcu motka kabla badać można rezystancję odcinka kabla. Jeśli jest ona w okolicach 80Ω oznacza to, że wszystko jest OK. Technicznie najprościej taki pomiar wykonuje się poprzez wpięcie przewodów pomiarowych multimetru w koniec kabla na motku. W tym momencie mamy już drugie niezbędne urządzenie pomiarowe po miernikach/analizatorach – multimetr. Jest nieoceniony i niedoceniony. Ważne by był odpowiedniej klasy – tani syf mierzy tylko stopień głupoty użytkownika, który wierzy w rzetelność wskazań miernika…

Mierniki, testery i co jeszcze? W kontekście czynności związanych z pomiarem kabli zostaje jeszcze opisywany na blogu wcześniej reflektometr sygnału oraz urządzenie rodem z sieci teletechnicznych, czyli identyfikator par kablowych. Idea tego drugiego urządzenia jest prosta. Urządzenie takie składa się z dwóch części: generatora oraz detektora sygnału. Generator podłącza się pod badany kabel, a detektor zbliżając do badanego kabla wydaje z siebie ton. Co to umożliwia? Na przykład śledzenie tras przebiegu kabla pod tynkiem, czy bezinwazyjną identyfikację konkretnego kabla w gąszczu innych kabli. Wymóg jest jeden: urządzenie to musi być markowe.

Szukacz przewodów - par KP105

Szukacz przewodów - par JDSU KP105

Tanie identyfikatory generują oprócz konkretnego tonu stado harmonicznych i podobnych, a detektory nie są do końca dopracowane, skutkuje to tym, że czasami indukujące się sygnały w innych kablach są rozpoznawane przez detektor jako sygnały użyteczne. Istnieją specjalne identyfikatory par przeznaczone do identyfikacji kabli koncentrycznych. Produkuje je firma TEMPO.

Pokazane urządzenia stanowią tylko niewielką część z gadżetów, które w sposób znaczący umilają życie, przyspieszają pracę i pomagają uniknąć stada problemów. Tak więc czy warto w nie inwestować? Pewnie, że warto – nie inwestując w siebie ani w osprzęt po prostu stoi się w miejscu…